Mecenasi i miłośnicy kultury – cykl niedzielnych spotkań ze sztuką

Projekt finansowanego przez Fundację Wspomagania Wsi i Fundację im. Stefana Batorego w ramach programu „Kultura na prowincji”.
Koordynacja Ewa Kozdraj i Elżbieta Pęczuła.

W ciągu tych pięciu miesięcy 2003 roku wydarzyło się i mało i bardzo dużo. Mało, bo to wszak tylko jedno spotkanie miesięcznie, jeden wieczór… Ale tak naprawdę to bardzo wiele. Wieczór wieczorowi nie jest równy.
Jeśli mogliśmy się choć na kilka godzin w miesiącu przenieść w zaczarowany świat kultury i sztuki, jeśli mogliśmy ten czas spędzić w przepięknej Sali Teatralnej Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, jeśli mogliśmy tam być razem z naszymi sąsiadami i przyjaciółmi z okolicy…
Pokazać mieszkańcom gminy cząstkę tego, co niezwykłego dzieje się blisko nich. I mogliśmy im dostęp do tego zapewnić całkowicie dla nich bezpłatnie.

Każde ze spotkań zgromadziło kilkudziesięcioosobowa widownią (od ~ 40 do ~ 100 osób). Dla mnie najważniejszy w tych spotkaniach był udział moich sąsiadów – rolników.  Proszę sobie wyobrazić, że niektórzy z nich byli w Pałacu po raz pierwszy. I nie kryli wzruszenia. Stało się coś ważnego. Udało nam się przełamać pewne bariery i zyskać w kilku rodzinach naprawdę wiernych odbiorców. Wspólnie z dyrektorem Muzeum panem Kornackim planujemy kontynuować spotkania i tak w kwietniu zorganizujemy dzień otwarty dla okolicznych mieszkańców ( będą mogli bezpłatnie zwiedzać pałac, zrobimy wspólne ognisko).

A zaproszeni goście?
Teatru „Gardzienice” chyba już nikomu nie trzeba rekomendować. Wystąpili mniejszą grupą ze swoim spektaklem „Sztuka antyczna” prezentując na dziedzińcu pałacowym tańce antyczne, do granej na żywo muzyki. Cudowna, upalna pogoda zgromadziła największą w czasie spotkań widownię. Wystawa ceramiki naszej koleżanki Elżbiety Pęczuły ozdobiła Salę Teatralną wyrobami z czerwonej gliny pokrytej białą angobą.

Nasz przyjaciel Michał Tarkowski (reżyser, aktor, grający w filmach Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego, współtwórca „Salonu Niezależnych”), pokazał podczas drugiego spotkania filmy studentów Łódzkiej Szkoły Filmowej Wydziału Animacji. Tego naprawdę nie można gdzie indziej zobaczyć. Na to spotkanie przybyła tłumnie młodzież z gminy i z Lubartowa. Jednak filmy przyciągają. Kolejny z naszych przyjaciół, znany lubelski sentymentalista – Kazimierz Malinowski, autor kilku tomików poezji przeczytał kilkanaście swoich wierszy o miłości.

Nie mogło zabraknąć w naszym programie wieczoru andrzejkowego i wróżb. Na tym najlepiej się zna pani Magdalena Połoncarz – kustosz Muzeum Wsi Polskiej w Lublinie, nikt piękniej o tym nie opowie. Do wróżenia natychmiast ustawiła się kolejka ciekawych panien ( i nie tylko). Wróżbom towarzyszyła nasza wystawa „Sąsiedzi” pokazująca zdjęcia nas – przesiedleńców z miasta na wieś oraz naszych sąsiadów – rolników w dniu powszednim i w pracy. A przygrywał nam zespół naszych przyjaciół „Squad Słom”.

28 grudnia 2003 roku w Sali Teatralnej zapanował nastrój powagi i mistycyzmu. Twórca Sceny Plastycznej KUL – pan Leszek Mądzik na ekranie telewizora prezentował fragmenty swoich spektakli, tworzonych w ciągu ostatnich 28 lat. Wszystkich zachwycił swoją erudycją i zachęcił do odwiedzenia swojego teatru. Pani Janina Wadowska przygotowała wystawę ozdób ze słomy i suchych kwiatów. Bombki, aniołki, łańcuchy, gwiazdki ozdobiły stojącą w rogu choinkę. Kolejną ozdobą był występ kilkunastoosobowej grupy wokalnej Koła Gospodyń Wiejskich (w ludowych strojach) z Kozłówki, które śpiewały kolędy (niestety zawiódł nasz aparat fotograficzny).

Tworząc program ostatniego, styczniowego spotkania skontaktowałam się z Galerią na Prowincji w Lublinie, a oni podsunęli nam niezwykły pomysł.  Wystąpili: Teatr „Jasny” oraz Teatr „Na Złotej” – dzieci i rodziców ze Starego Miasta w Lublinie w spektaklu „Wigilia”.
Teatr „Jasny” Piotra Rządkowskiego to amatorska grupa, w której grają dzieci ze Starego Miasta w Lublinie. Trzeba tu mieszkać, by zrozumieć, co to znaczy. Otóż starsi bracia tych tych dzieci notorycznie demolowali remontowany Teatr Stary, wybijając szyby itp. I mądrzy ludzie wpadli na pomysł, że nie groźbą i strachem tylko współpracą i współodczuwaniem można tę sytuację zmienić. I spróbowali go znaleźć poprzez wspólne spektakle. W tym, wystawionym u nas (tym razem w Zespole Szkół w Kamionce ze względu na wymagana większą przestrzeń) grały dzieci z rodzicami. To spotkanie miało charakter edukacyjny, szczególnie dla młodzieży.

Zbudowana przez nas tablica znalazła się na terenie Muzeum. Znajdują się na niej wszyscy, którzy przyczynili się do powstania projektu, zarówno sponsorzy jak i wykonawcy.
O spotkaniach informowaliśmy systematycznie w Lubelskiej Telewizji oraz w Dzienniku Wschodnim.
Jeszcze o jednym chcę napisać.
O ogromnej satysfakcji, którą dało mi współkoordynowanie tego projektu razem z Elżbietą Pęczułą. O tych możliwościach, które dało nam to wsparcie. O wdzięczności ludzi, którzy przychodzili na spotkania. O wdzięczności twórców, którzy mogli w tak specyficznym, prowincjonalnym gronie, opowiedzieć o tym co robią.